National Conference LPA 2009, New York City
W dniach od 4 do 10 lipca byłem w Nowym Jorku na konferencji
zorganizowanej dla osób niskiego wzrostu. Na zlot przybyło 3200 osób z
całego świata, m.in. z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Australii,
Meksyku, Japonii, Kanady, Szwecji. Dzięki temu, że przybyła taka masa
ludzi można było zawrzeć sporo ciekawych znajomości. Z racji naszej
liczebności rozlokowali nas w dwóch hotelach, gdzie odbywały się także
spotkania.
Dzieliłem pokój z dwiema Amerykankami, Australijką, Meksykanką i
Amerykaninem. Było sympatycznie i wesoło, mimo, iż musieliśmy wstawić
dodatkowe łóżko i cierpliwe czekać na swoją kolejkę do łazienki. Mówiąc
po poznańsku mieliśmy niezły bajzel, co zresztą widać na zdjęciach.
Na specjalnym spotkaniu dla cudzoziemców, gdzie każdy mógł wypowiedzieć
się na temat swojego stowarzyszenia, postarałem się, by i o naszym świat
usłyszał.
Amerykanie są bardzo wyluzowani, raczej pozbawieni kompleksów, jak się przekonałem puszystych zarówno wśród niskich, jak i wysokich w Stanach niestety wielu. Niezmiernie kontaktowi i weseli co pomaga się zaprzyjaźnić.
Być może zainteresowałaby Was wystawa Expo, na której widziałem wiele ciekawych i przydatnych sprzętów dla osób niskich w codziennym życiu.
Szczególną uwagę zwróciłem na lekkie, łatwo składające się skuterki
produkowane na Florydzie. Przejechałem się na bardzo wygodnym dla nas
rowerze oraz oglądałem automatycznie otwierającą się deskę klozetową,
ułatwiającą czynności w toalecie.
W ciągu tygodnia odbyło się wiele zawodów sportowych m.in. w piłce nożnej, koszykówce, pływaniu. Zorganizowano także konkurs mam talent,
pokaz mody, wycieczki po mieście - pieszo lub statkiem, bankiet,
spotkania z lekarzami, występy muzyczne, dyskoteki. Każdy znalazł coś
dla siebie, więc o nudzie nie było mowy. Z dziewczynami lub sam wiele
zwiedzałem. Kilkukrotnie przeszedłem most brooklyński, wjechałem na
Empire State Building by podziwiać panoramę miasta. Dla ciekawych -
wieżowiec wybudowany w latach trzydziestych XX wieku ma 102 piętra i
obecnie jest najwyższym budynkiem w Nowym Jorku. Popłynąłem na Wyspę
Wolności by przyjrzeć się Statui Wolności. Poszedłem z koleżankami do
Muzeum Sztuki Współczesnej, ale to raczej nie dla mnie. Byliśmy również
na Times Square zarówno w dzień, jak i w nocy. Zwiedzaliśmy chińską i
włoską dzielnicę. Oglądałem Flatiron Building u zbiegu ulic Broadway,
Ulicy 23 i Piątej Alei.
Jadaliśmy typowe amerykańskie jedzenie, między innymi hamburgery - na szczęście nie zawsze. Bez wątpienia był to niezapomniany zlot. Namawiam Was, abyście sami
skosztowali tej różnorodności i poznali niedużych z różnych zakątków świata.
Łukasz Dryjański