Polskie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych Niskiego Wzrostu - Menu
Lista dystrybucyjna
Osiemnastego kwietnia 2009 roku odbyła się sesja zdjęciowa do Wysokich Obcasów - sobotniego dodatku Gazety Wyborczej. Miała na celu pokazanie osób niepełnosprawnych w przepięknych, balowych kreacjach wewnątrz stylowej architektury.
Udział w takim przedsięwzięciu rzeczywiście pozwala uwierzyć w siebie. Na początku miałam mieszane uczucia. Społeczeństwo przyzwyczaiło nas do tego, że pokazuje to, co jest piękne i to, co się sprzedaje. Na niepełnosprawność patrzy przez pryzmat współczucia i lęku. Pierwsze kroki w pozowaniu nie były łatwe. Nie byłam pewna czy łydki lub dekolt nie są zbyt odsłonięte. Zaufałam jednak fotografowi i nie żałuję. Pracowaliśmy z profesjonalistami, którym udało się wytworzyć przyjazną atmosferę. To od nas zależało czy włożymy dane kreacje jak również czy wyrazimy zgodę na proponowane nam ujęcie. Mieliśmy być po prostu sobą. W sesji uczestniczyło pięć osób, w tym z naszego Stowarzyszenia Mariusz Kuncer i oczywiście ja. Szybko się zaprzyjaźniliśmy by stworzyć zgrany zespół. Chwilami było trudno, ale również zabawnie. Nie przypuszczałam, że rola modelki jest tak ekscytująca.
Jesteśmy tacy jak inni. I tak jak nasi rówieśnicy fascynujemy się błyszczykami do ust i ponętną biżuterią czy rajstopami. Moda, wizaż, stylizacja są nie tylko po to, by wskazywać samo piękno, ale także, by ubogacać. Osoby niepełnosprawne zostały zawiedzione przez ciało i mają częstokroć kompleksy na tle swojej fizyczności. Nierzadko skutkiem tego jest opinia, iż niepełnosprawni mogą zaimponować dzielnością, inteligencją, talentem, ale niekoniecznie wyglądem, urodą czy seksapilem. Wygląd to nasza wizytówka, jednocześnie bilet wstępu do wyrażenia zainteresowania innych naszą osobą. Dlatego tak istotnym jest, by w niego inwestować. Moda i dbanie o swój wizerunek nie służy jedynie czystej chęci zrobienia pozytywnego wrażenia na innych. Poświęcenie czasu na malowanie paznokci, spędzenie popołudnia w poszukiwaniu bluzki to przejaw samoakceptacji. A to zamienia się w komunikat dla społeczeństwa. Jeśli dbam o siebie pokazuję światu, że lubię siebie, że jestem warta uwagi i wysiłku, że jestem kimś wartościowym. Moda jest też sposobem na zatarcie granic między pełno- a niepełnosprawnymi, wspólną płaszczyzną porozumienia i zainteresowań. To tak, jakbyśmy mówili: Różnimy się, bo ty jesteś zdrowy, a ja mam chore to i tamto, ale kupujemy w tych samych sklepach, ja tak samo mogę mieć swój ulubiony tusz do rzęs. Największe bariery są jeszcze w naszych głowach. Ważniejsze od tego, aby wieszaki były nisko, jest to, aby zacząć po te wieszaki sięgać. Zawsze się znajdzie ktoś, kto poda wiszące na nich ubrania. Choć nie ukrywam - jeśli byłyby niżej nie poczytałabym tego za złe.
Na takiej sesji fizyczne piękno, zmysłowość, gracja, ubiory magnetyzują, a kalectwo odchodzi w cień. Jej celem było pokazać innym niepełnosprawnym, że odmienność była, jest i zapewne będzie. Doświadczając jej nie trzeba zamykać się w domu. Takie akcje pomagają osiągnąć ten cel.

Karolina Muszyńska